„Ostatni spacer” Aldony Szostak – Opowieść o tajemnicy, pamięci i poszukiwaniu prawdy
Premiera thrillera 23 września! Powieść dostępna m..in. empik.com, księgarniach, salonikach prasowych oraz salonach Empiku
Kryminał „Ostatni Spacer” jest opowieścią inspirowaną jedną z najbardziej tajemniczych, nierozwiązanych spraw kryminalnych ostatnich lat. Zaginięciem 19 -latki z Gdańska media interesują się nieprzerwalnie od chwili jej tajemniczego zniknięcia, czyli od 17 lipca 2010 roku.
Zastanawiałam się bardzo często z Januszem dlaczego tak się dzieje? Skąd takie wielkie zainteresowanie banalnym z punku widzenia kryminologicznego, zaginięciem? Nastolatka wyszła z modnego klubu w Sopocie i zapadła się pod ziemię?
Wracając do domu , ostatni raz widziana była przy wejściu nr 63 na plaże w Gdańsku – Jelitkowie i ślad po niej zaginął . Można śmiało powiedzieć, iż to był Jej – Ostani Spacer. Natomiast tajemnicze zniknięcie dla wielu osób stało się współczesnym kryminałem rozgrywającym się dzięki mediom na oczach widzów, czytelników czy słuchaczy.
Jak każdy dobry kryminał, ta mroczna historia pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, wielu nowych wątków, a także pojawiających się nowych postaci czy miejsc, które zwykle mają niewiele wspólnego z tą sprawą. Aczkolwiek przyciągają uwagę widzów, czytelników, słuchaczy, z których każdy ma swoją wersję wydarzeń. Niemniej jednak Iwona nadal – pomimo upływu ponad 16 lat od jej ” rozpłynięcia się w powietrzu” – żyje życiem wirtualnym.
Ta opowieść o zbrodni jest poświęcona mojemu zmarłemu mężowi, Januszowi Szostakowi, który przez ostatnie lata swojego życia bardzo intensywnie zajmował się sprawą Iwony.
Jest hołdem, jaki mogę w ten sposób ofiarować Januszowi za nasze wspólne lata, za czas poświęcony pracy nad odkryciem tej mrocznej historii, a także za wszystko, co razem przeżyliśmy, próbując dotrzeć do prawdy.
„Ostatni spacer” jest dla mnie również symbolicznym zakończeniem pewnego etapu mojego życia. To narracja, która powstała z potrzeby pamięci, ale także z przekonania, że historia, nad którą Janusz tak długo pracował, zasługuje na to, by nadal o niej mówić.
Dziękuję Ci Janusz za nasze wspólne lata . Wiem, że śmierć nie jest końcem, lecz tylko złudzeniem optycznym i wiem, że kiedyś tam po „Drugiej stronie Ogrodu ” się spotkamy….
Podczas nocy trzeba wierzyć w światło – Edmund Rostand. Prawda w tej zbrodni zbrodni istnieje i warto o nią walczyć.
Tak jak wspomniałam wcześniej, opowieść przedstawiona w książce została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Niemniej jednak sama narracja ma charakter fikcyjny i nie stanowi odzwierciedlenia rzeczywistych faktów, które mogły mieć miejsce przed zaginięciem Iwony ani w dniu jej zaginięcia.
Postacie, dialogi, relacje pomiędzy bohaterami, a także przedstawione zdarzenia i sytuacje są wynikiem mojej literackiej wyobraźni i nie powinny być odczytywane jako próba odtworzenia rzeczywistości.
Żadna z przedstawionych postaci nie stanowi wiernego portretu konkretnej osoby, zarówno żyjącej, jak i zmarłej. Dotyczy to również opisanych wydarzeń, sytuacji i relacji.
Wszelkie ewentualne podobieństwo do rzeczywistych osób lub zdarzeń, poza samą inspiracją prawdziwą historią, ma charakter przypadkowy i służy wyłącznie celom literackim.
„Nowika nigdy wcześniej nie była w takim stanie. Ból nie miał jednego źródła, rozlewał się po jej ciele równomiernie, jakby ktoś na siłę wcisnął go pod skórę i nie pozwolił na ujście. Psychiczny, fizyczny, nie odróżniała już jednego od drugiego.
Granice dawno się zatarły. Napięcie wbijało się w jej głowę tysiącami drobnych igieł, osłabiając ją z każdym krokiem. Złość pulsowała jej w czaszce. Skronie miała ciężkie, napuchnięte od gniewu, który zbierał się godzinami, od początku wieczora, a była już czwarta rano.
Chciała wyrzucić swój ból, wyżyć się. Na kimś. Na czymś. Nieważne. Spojrzała na samochód znienawidzonego sąsiada. Tego, który dzwonił na policję za każdym razem, gdy tylko podkręciła muzykę odrobinę za głośno.
Miała ochotę kopnąć w drzwi, uderzyć pięścią w maskę. Z całej siły. Ale wtedy zobaczyła swoje odbicie w szybie.
Zatrzymała się. Dziewiętnaście lat. Tyle powinna mieć w sobie lekkości i miłości do siebie i świata. Nic z dobra już w niej nie było. Za dużo ostatnio przeżyła, co sprawiło, że nie wiedziała, kim się stała. Chwyciła się za twarz… która wydała się jej obca. Umęczona. Brzydka. Jakby ktoś dodał jej kilka lat w ciągu kilku tygodni. A może to tylko złudzenie?
Chwyciła się za brzuch. Znowu skurcz. Bolał okrutnie. Gorzki smak podszedł jej do gardła. I wtedy wróciła myśl o nim. Maciek. Nie odpisywał. Nie odbierał. Unikał jej od dwóch tygodni, jakby nigdy nie istniała. Złość rozlała się w coś cięższego. Gęstszego. Smutek w niej był nie do wytrzymania.
Od ich kłótni, od rozstania z nim. Rósł w niej razem z tęsknotą i złością do siebie: jak mogła do tego wszystkiego doprowadzić? Ruszyła naprzód, zostawiając samochód w spokoju. Nie dlatego, że nie chciała go zniszczyć. Po prostu nie miała już na to siły. Uderzyła się pięściami po udach, żeby tylko się nie popłakać. Jakby ból fizyczny pomagał jej przez chwilę nie czuć tego psychicznego. Bo najgorszy w niej był żal. Cichy. Uparty. Ukryty gdzieś głęboko, gdzie nie sięgał już krzyk ani gniew.
Ten dzień dopiero się zaczynał, a ona już chciała, żeby się skończył. Jeszcze kilka miesięcy. Tyle musiała wytrzymać pod jednym dachem z matką, która nigdy jej nie rozumiała. Wiedziała, że zaraz znowu się pokłócą. Nie chciała wracać myślami do poprzedniej nocy. Do najgorszej nocy w swoim życiu.
Zatrzymała się przed drzwiami domu. Otarła z ciała resztki piasku, drobinki były przyklejone do jej skóry jak okrutne wspomnienia wczorajszych przeżyć.
Wzięła oddech. Jej dłoń zawisła nad klamką. Zdawała sobie sprawę, że to jeszcze nie koniec. Oni byli w środku. Nie musiała ich widzieć, żeby wiedzieć, że tam są. Zawsze tam byli. Zawsze czekali, aż wróci do domu. Zacisnęła szczękę tak mocno, że aż ją zabolało. Jeszcze tylko to. Przejdzie przez to. Później już zamknie się na klucz w pokoju. Zapadnie ciemność. Cisza. W końcu bez ludzi. Spróbuje się uspokoić. Spróbuje zasnąć. Spróbuje zapomnieć. Nie czuć. Bo właśnie tego chciała najbardziej. Nie odpowiedzi. Nie sprawiedliwości. Nie prawdy. Tylko ciszy. Tak głębokiej, żeby zagłuszyła wszystko inne.
Weszła do środka, zamykając drzwi najciszej, jak potrafiła. Może śpią? – miała nadzieję do końca. Przez chwilę stała w przedpokoju, ciężko oddychając. Koszulka od dawna kleiła się z potu do pleców, włosy miała w nieładzie. Nie miała siły ich poprawiać. Nie obchodziło jej, jak wygląda. Czuła się jak po walce. Nie jednej. Kilku naraz. I żadnej z nich nie wygrała. Ruszyła dalej. Pierwszy uderzył ją zapach. Alkohol. Tani. Ostry. Miała wrażenie, że już dawno wsiąknął w to miejsce.
– No proszę… nasza dama w końcu raczyła wrócić? – męski głos był niski, przeciągły.
Ojczym siedział przy stole, rozwalony na krześle, z butelką piwa w dłoni. Patrzył na nią. Tym swoim wzrokiem. Lepkim. Bezczelnym. Zbyt świadomym, co chciałby z nią zrobić. Nowika zacisnęła szczękę. Czuła, jak znowu budzi się w niej coś bardzo złego.
– Co się gapisz?
Uśmiechnął się krzywo, jego prowokacja jak zwykle działała. Nie odpowiedział na to pytanie, nie musiał. To wystarczyło. Miała ochotę podejść i uderzyć go tak, żeby spadł z krzesła i nakrył się nogami. Żeby przestał patrzeć. Żeby rozwalił sobie ten głupi łeb. Żeby na chwilę zrobiło się cicho…
– Ooo, ktoś ma znowu humorek (…)”
Co wydarzyło się tamtej nocy? Zachęcam do zakupu i lektury. Dajcie się wciągnąć w tę mroczną historię!
Dziękuję:
Szczególne podziękowania kieruję do Magdaleny Cylejewskiej, Dyrektor Wydawniczej Wydawnictwa Luna, która uwierzyła we mnie, dostrzegła potencjał tej historii i dała mi szansę, aby ta opowieść mogła powstać i trafić do czytelników.
Małgorzacie Brzozowskiej, Redaktor prowadzącej
Monice Ulatowskiej, Redaktor
Dominice Kawczyńskiej- Wojtuś oraz Kseni Młynarskiej za korektę
Agnieszce Paśko – kierownik marketingu i promocji
Ewie Sajek, specjalistce ds. promocji
Laura Chruszczyńska, social media
Mariuszowi Banachowiczowi za projekt okładki oraz stron tytułowych, Annie Pawłowicz , koordynatorce produkcji .
Mojemu Synowi, Aleksandrowi Szostakowi, za ogromne wsparcie i pomoc w pracy redakcyjnej oraz mega cierpliwość. Nie tylko wspierał mnie w pracy, ale był również obok wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebowałam oraz Wiktorii Binko – Vika, dziękuję, że jesteś w moim życiu.
Moim Rodzicom, Elżbiecie i Stanisławowi, za nieustające wsparcie, „epicką cierpliwość” i wyrozumiałość, a także za to, że dzielnie znosili moje „humory”. Za wszystko, co mi daliście i za to, że zawsze mogłam na Was liczyć. Ogromna wdzięczność.
Moim Siostrom, Marlenie i Iwonie, za bliskość, dobre słowo i wsparcie, a także moim przyjaciołom, kolegom i znajomym oraz rodzinie – za Waszą obecność, rozmowy i wiarę we mnie.
Dziękuję Wam wszystkim, że byliście częścią tej drogi.
Aldona Błaszczyk-Szostak

Share this content:

Opublikuj komentarz