Warszawa – Festiwal Herbaty czyli o najpopularniejszym napoju świata
Nie ma chyba domu, gdzie herbata nie byłaby głównym napojem. Większość z nas z większym lub mniejszym upodobaniem pije ten napój.
A jeszcze kilka wieków temu herbata nie była znana w Europie i całej zachodniej cywilizacji. Napój ten pojawił się wraz z odkryciami geograficznymi.
Jednak niewiele osób współcześnie zna rodowód herbaty i ceremonię jej spożywania. Tego wszystkiego można było się dowiedzieć w trakcie Festiwalu Herbaty, który odbył się w sobotę, 25 kwietnia w Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie. Wydarzenie to dofinansowane było z budżetu Samorządu Województwa Mazowieckiego.
Przez cały dzień długa kolejka ustawiała się pod wejściem do muzeum. Zainteresowanie Festiwalem Herbaty było ogromne wśród mieszkańców stolicy i pasjonatów, którzy zjechali do Warszawy na to fascynujące zdarzenie, trwające blisko 9 godzin. Program był bardzo bogaty – wykłady, warsztaty i targi połączone z prezentacjami i degustacją herbaty.
Sercem Festiwalu Herbaty była strefa targowa, w której zaprezentowali się importerzy, mistrzowie parzenia napoju oraz matchy (sproszkowana zielona herbata, używana w ceremonii picia herbaty cha-no-yu – dosł. „gorąca woda na herbatę”), a także twórcy rzemiosła związanego z ceremonią picia i celebrowania różnych naparów.
Wśród wystawców w Muzeum byli PIAG TEA (wyjątkowej jakości liście herbaciane z pięknych, spowitych mgłą ogrodów, pachnące zioła, owoce i inne składniki towarzyszące piciu herbacianego naparu) i Herbaciarium, sklep tworzony przez sinolożkę i mistrzynię sztuki herbaty Agatę Chylę, która uczyła się w Chinach herbacianych ceremonii.
To na tym stoisku można było powąchać i spróbować oryginalnych naparów bezpośrednio sprowadzonych z ogrodów Azji. To było spotkanie z kulturą – od liścia po czarkę. Z kolei artystka z Struktura Ceramics, uczyła się u mistrzów z Japonii (Tokoname, Shigaraki), jak toczy się gliniane naczynia do parzenia i picia herbaty. Bardzo bogate było stoisko z Herbacianego Centrum, które sprowadza herbatę z różnych stron świata, a także ręcznie robione akcesoria oraz słodycze do napoju. Tanio nie było, ale pięknie.
Właścicielka sklepu Barbara’s Matcha prezentowała najwyższej jakości matcha o głębokim, intensywnym smaku i kremowej konsystencji.
Tea Eye, zespół pasjonatów chińskiej herbaty pokazywał i dawał spróbować smaków – od klasycznych po mniej znane odmiany, a Terroir ukazał projekt o herbacie specialty. Pracują oni z herbatą wysokogórską, organiczną i znają każdą partię od liścia do filiżanki.
Skupiają się na smaku, czystym pochodzeniu i jakości.
Były też popularne firmy importerskie sprowadzające i oferujące klasyczne smaki herbat oraz nowości. Prawdziwym zaskoczeniem dla odwiedzających targi było stoisko Pers-Pol oferujące pełną gamę produktów z Azji Południowo-Zachodniej.
– Nie piłem jeszcze perskiej herbaty, a i te oryginalne słodkości zachęcają. Muszę spróbować, może zagustuję w tym – stwierdził jeden ze starszych panów przy stoisku i choć cena za puszkę sięgała 50 zł to jednak zaryzykował, stwierdzając, że jeśli jest tak smaczna, jak to co spróbował, to bierze w ciemno.
Stoisko Teasome oferowało jakościowe herbaty do domu i kawiarni, w pełni naturalne, z Chin, Japonii i Tajwanu, wybrane przez profesjonalistów z wieloletnim doświadczeniem.
Ceny jednak powalające, choć chętnych do zakupu nie brakowało. Podobnie było przy stoisko Vodar Bezu&Iron Leaf, duetu zakochanego w herbacie i oferującego doznania smakowe i wizualne – ekskluzywne herbaty z Chin (od białych po głębokie sheng puerh) i ręcznie robioną, unikatową ceramikę do codziennych rytuałów.
Nie zabrakło też autentycznych produktów premium z krajów śródziemnomorskich i Bliskiego Wschodu. Zaprezentowano tradycyjną tunezyjską herbatę oraz ręcznie przygotowane słodycze.
Na stanowisku Chanoyu koło herbaciarni Muzeum Stowarzyszenie Drogi Herbaty Urasenke Sunshinkai prezentowało fragment tajemnicy japońskiego sposobu parzenia sproszkowanej herbaty matcha. Na pytanie jak nauczył się tego rytuału parzenia napoju padła odpowiedź: – Nie nauczyłem się jeszcze. To nauka, która trwa całe życie. Cały czas się uczę i doskonalę, to moja pasja – stwierdził Kuba w trakcie ucierania sproszkowanej herbacianej substancji i jej parzenia.
Przez cały dzień trwały też wykłady na temat herbacianych tradycji. Dr hab. Marcin Jacoby, sinolog, tłumacz, literaturoznawca, dziekan Wydziału Nauk Humanistycznych oraz kierownik Zakładu Studiów Azjatyckich Uniwersytetu SWPS mówił na temat „Herbaty w życiu społecznym na Tajwanie wczoraj i dziś”. Ten kraj słynie z produkcji herbaty wulong.
Dziś na ceremonię parzenia wulonga większość ludzi nie znajduje czasu, a herbaciarnie to miejsca raczej ekskluzywne.
Natomiast dr Weronika Rokicka, która wykłada na Wydziale Kultur Azji i Afryki UW, specjalizująca się w literaturze i historii Indii mówiła na temat „Herbata w Indiach: od kolonialnego luksusu do napoju dla wszystkich”, czyli słodkiej herbacie z mlekiem. „Ile herbaty w herbacie?
O naparach, wywarach i herbatkach w Korei przednowożytnej” mówiła z kolei dr Kamila Kozioł z UW, wyjaśniając, że w Korei nie zawsze herbata jest naparem z jej liści.
Wystąpienie poświęcone było różnorodnym naparom i wywarom funkcjonującym w kuchni oraz praktykach zdrowotnych epoki Chosŏn.
Po niej głos zabrała Karolina Krzywicka, historyczka sztuki, kustoszka w Muzeum Azji i Pacyfiku. Mówiła o tradycjach herbacianych w Azji Centralnej i o uzbeckim czajchanie.
Gorąca i aromatyczna jest do śniadania, po obiedzie, kolacji lub gdy przychodzą goście, serwowana z orzechami i suszonymi owocami. Głównym napojem w Uzbekistanie jest zielona herbata zwana kuk-czoj, ceniona za jej prozdrowotne właściwości.
Dr Jan Rogala, mongolista, pracownik naukowo-dydaktyczny i kierownik Zakładu Turkologii UW opowiadał o historii i tradycji parzenia herbaty wśród mongolskich koczowników. Na koniec zdradził przepis, jak ją przygotować i ile ma ona rodzajów.
Ostatni wykład wygłosiła Urszula Sōu Mach-Bryson, asystentka w Katedrze Japonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, absolwentka kursów w Wyższej Szkole Drogi Herbaty Urasenke Gakuen, nauczycielka chanoyu w tradycji Urasenke nauczająca w Polsce i za granicą. Mówiła ona o nieceremonialnych elementach japońskiej ceremonii herbaty.
Mimo wielu chętnych, nie wszyscy dostali się na warsztaty, gdyż liczba osób była ograniczona do kilkunastu osób na spotkanie.
Stowarzyszenie Drogi Herbaty Urasenke Tankōkai Sunshinkai zaprosiło na warsztat chanoyu, czyli własnoręcznego przygotowania czarki matcha pod okiem profesjonalisty.
Był też warsztat „Podróż w głąb Cejlonu z Dilmah”, gdzie można było poznać bogactwo cejlońskich herbat i odkryć, jak tradycyjne metody uprawy oraz zaangażowanie Dilmah w zrównoważoną produkcję wpływają na ich unikatowy charakter.
Na koniec Zuzanna Jakóbowska z Muzeum Azji i Pacyfiku przedstawiła uczestnikom historię tworzenia filcowych podkładek pod herbatę. W części warsztatowej uczestnicy wykonają dekorację wzorowaną na kazachskich syrmakach, które mogą posłużyć jako podkładka pod kubek z herbatą.
Fot. A.B.-Sz.








Share this content:

Opublikuj komentarz